Misja Boliwia 2025 - sprawozdanie

Wyruszyłyśmy z Poznania 13 lipca do Warszawy, skąd następnego dnia, wcześnie rano, poleciałyśmy do Boliwii. Po długiej, 24-godzinnej podróży z przesiadkami we Frankfurcie i Bogocie, w środku nocy wylądowałyśmy w Santa Cruz de la Sierra. Tam, z uśmiechem i dwoma jabłkami w ręku, przywitał nas o. Piotr Nawrot i zabrał do domu Misjonarzy Werbistów. Spędziłyśmy tam dwa dni, czekając na przylot s. Joanny i s. Pauliny, z którymi następnie wyruszyłyśmy do naszej docelowej miejscowości – Oruro.

Oruro to miasto położone w górach, na wysokości 3,7 tys. m n.p.m., jedno z biedniejszych w Boliwii. Właśnie tam siostry ze Zgromadzenia św. Teresy od Dzieciątka Jezus prowadzą placówkę opiekuńczo-wychowawczą Centro Pastoral Sagrado Corazón de Jesús dla dzieci z ubogich i zaniedbanych rodzin. Jest to miejsce, w którym dzieci mają możliwość rozwoju oraz nauki podstawowych przedmiotów szkolnych, takich jak czytanie, pisanie czy matematyka. Odbywają się tam również spotkania z psychologiem oraz zajęcia z języka angielskiego, które miałyśmy przyjemność prowadzić przez cały czas trwania naszej misji.

Pierwszy tydzień poświęciłyśmy na aklimatyzację. Następnie na pięć dni zaprosił nas do swojej placówki w Curahuara de Carangas polski misjonarz, ks. Jacek Dziadosz. Dzięki niemu miałyśmy okazję uczestniczyć w lokalnych fiestach (uroczystościach odpustowych) oraz pomóc w organizacji jednej z nich.

Po powrocie do Oruro rozpoczął się nowy rok szkolny w Boliwii, a tym samym nasza intensywna praca. Nauczanie języka angielskiego w języku hiszpańskim było dla nas zupełnie nowym wyzwaniem, któremu musiałyśmy stawić czoła. Dzięki wcześniejszemu doświadczeniu oraz przygotowaniu językowemu i metodycznemu szybko odnalazłyśmy się w nowej codzienności. Prowadziłyśmy zajęcia dla dzieci w wieku 7–15 lat, podzielonych na grupy liczące około 10 osób. Podczas lekcji stawiałyśmy na indywidualne podejście do każdego ucznia, co było konieczne ze względu na zróżnicowany poziom wiedzy, rozwoju i umiejętności dzieci. Dobierałyśmy ciekawe, interaktywne ćwiczenia, które angażowały naszych podopiecznych. Zależało nam również na tym, aby poza nauczaniem języka po prostu być z dziećmi i ofiarować im trochę miłości, której często brakowało w ich rodzinnych domach.

Oprócz prowadzenia lekcji języka angielskiego regularnie uczestniczyłyśmy w zajęciach porannej grupy przedszkolnej, wspierając nauczycielkę w opiece nad dziećmi. Dbałyśmy o ich bezpieczeństwo podczas zajęć plastycznych i muzycznych, a także w czasie zabawy – byłyśmy przy nich, pomagałyśmy rozwiązywać konflikty i czuwałyśmy nad porządkiem.

Po czasie spędzonym z przedszkolakami podejmowałyśmy kolejne zadania powierzone nam przez siostry – prace gospodarcze w ogrodzie, szklarni, kuchni oraz przy zwierzętach. Była to dla nich realna i praktyczna pomoc, a dla nas miła odmiana w codziennej rutynie.

Poza stałymi obowiązkami uczestniczyłyśmy w kilku dodatkowych wydarzeniach, takich jak wyjście z dziećmi do dentysty, pomoc młodzieży w domu seniora, wycieczka do parku rozrywki czy festyn rodzinny w naszej placówce. Byłyśmy również bezpośrednio zaangażowane w przygotowania oraz przebieg uroczystości podniesienia Sanktuarium Maryjnego Virgen de Socavón w Oruro do rangi bazyliki mniejszej.

Nasza misja, poza realną pomocą dla lokalnej społeczności, była dla nas także niezwykłą okazją do poznania nowej kultury. W wolnym czasie odwiedziłyśmy stolicę administracyjną Boliwii – La Paz – oraz pustynię solną Salar de Uyuni. Spróbowałyśmy regionalnych potraw, nauczyłyśmy się kilku tradycyjnych tańców karnawałowych, a nawet przymierzyłyśmy stroje do jednego z nich. Zostałyśmy również zaproszone na występ taneczny naszej boliwijskiej współlokatorki Marieli. Miałyśmy okazję poznać codzienne życie Boliwijczyków, dzieląc z nimi posiłki i wspólną codzienność.

Pod koniec września wróciłyśmy do Santa Cruz de la Sierra, gdzie tym razem gościli nas ojcowie redemptoryści. 28 września wyleciałyśmy do Polski, lądując następnego dnia w ojczyźnie.

Czas wolontariatu w Boliwii był dla nas niezapomnianym doświadczeniem. Z wielkim sentymentem i radością wspominamy naszych podopiecznych oraz przyjaciół. Relacje, które tam nawiązałyśmy, są dla nas najlepszym potwierdzeniem, że miłość i dobro nie mają granic. Wszystko, czego tam doświadczyłyśmy, wydarzało się przez drugiego człowieka i dla drugiego człowieka. Dziś dzielimy się tym doświadczeniem, odwiedzając różne grupy i prezentując naszą misję.

Jesteśmy ogromnie wdzięczne każdemu, kto wsparł nasz wyjazd materialnie i duchowo. Szczególne podziękowania kierujemy do władz Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz darczyńców z Ognisk Wspólnoty Świętej Rodziny, dzięki którym otrzymałyśmy niezbędne środki na realizację misji.

Zuzanna Krzywda
Weronika Tietz